Moje własne opowiadania...

Witajcie!W tym  dziale będę pisała moje opowiadania.Mam nadzieje , że spodobają się Wam...Zaczynam od jutra(04.11.11) , bo dziś nie mam jeszcze weny.Jutro piątek więc będzie dużo czasu.Będę starać się pisać codziennie , ale nwm. jak wyjdzie z nauką...

___________________________________________________________________________________
                                                                     Wstęp
"Aktorzy":
-Paulina.Główna bohaterka. Zieleonoka ruda dziewczynka, w wieku 15 lat.Jest jedynaczkom , lecz w pewnej chwili okazuje się , że będzie miała brata.Jak to się stało?Czytaj!Już niedługo!


-Łukasz.Przystojny brunet.Brązowe oczy.Kolczyk w wardze.Starszy o rok brat Pauliny.Czy Łukasz ma jakiś nałóg?Pali?Pije?A może ćpa?Albo po prostu jest okropnie wredny?Czytaj!Już niedługo!


-Monika.Najlepsza przyjaciółka Pauliny.Miła niebieskooka blondynka.


-Piotrek.Kolega Łukasza.Czarne włosy , brązowe oczy.


-Marta.Matka Pauliny.Miła kobieta.Zielenoka ruda kobieta.


-Marcin.Ojciec Pauliny i Łukasza (!).Czy Marcin nie powiedział czegoś Marcie i Paulinie?


___________________________________________________________________________________
                                                                       Rozdział 1


Normalna jedynaczka.Od 15 lat...Tylko czemu?Czemu mi się to przytrafiło?!
Mama siedziała w salonie i czekała na kogoś.Zaczynały się wakacje.
-Cześć Mamo!Kiedy oni przyjadą?-Zapytałam udając , że się cieszę
-Hej skarbie!Nie wiem , powinni za chwilkę być.-Odpowiedziała mama
Nagle słyszymy , jak ktoś wchodzi.
-To oni!-Krzyknęła mama i pobiegła do drzwi.
Ja poszłam za nią.Ale nie biegiem.Nie chciałam mieć siostry.A tym bardziej brata.Jeszcze na dodatek starszego!Pierwszy wszedł Tata.Za nim wszedł on.
-Cześć!Jestem Paulina.-Mówiłam wyciągając rękę.
-Ja jestem Łukasz.-Odpowiedział znudzony.
Głos miał miły ale uścisk dłoni i to jego spojrzenie...
-Dzieci , macie razem pokój.Paulina idź do pokoju z Łukaszem i go oprowadź.-Zaproponował tata
Gr..Łukasz to był syn Taty.Tata miał dziewczynę przed ślubem z mamą i jakoś tak wyszło.Umarli mu wszyscy krewni i musiał zamieszkać u nas...
-A więc tu jest łazienka , tam kuchnia , tu nasz pokój , a tam salon.-Opowiadałam znudzonym głosem.
-Dzieci! Chodźcie do salonu!-Usłyszeliśmy głos Taty.
-Dzieci , zaczynają się wakacje.Wy jesteście na tyle duzi , że chyba poradzicie sobie sami w domu.Prawda?-Zapytał nas tata.
-Tak jas...-I nie dokończyłam.Łukasz mi przerwał.
-Oczywiście!!-Krzyknął Łukasz.
-To dobrze.My dziś wieczorem już wyjeżdżamy i się pakujemy.Dobrze idźcie coś porobić.-Powiedział zadowolony.
Nadszedł wieczór.Z rodzicami już się pożegnaliśmy.Zostaliśmy sami.Sam na sam!Czemu ja się na to zgodziłam?!Mogłam powiedzieć , że nie poradzę sobie!
-Hm...Co lubisz robić?-Próbowałam mówić najmilej jak umiałam.Ale nie umiałam.Nie umiałam przy nim.
-Młoda , ja jutro urządzam mini imprezę.Masz nie wchodzić do nas do pokoju bo Cię z domu wywalę!
-To zadzwonię po rodzi...-I znów nie dokończyłam!Wyrwał mi z ręki komórkę.
-Jeśli zadzwonisz , przestanę być miły.-Groźnym głosem mi odpowiedziała i oddał telefon.
-A-a gdzie-e mogę by-yć?-Jąkałam się , bo się wystraszyłam.
-W salonie , w kuchni lub na przedpokoju.Mówię , żebyś nie wchodziła , bo będę tylko chłopacy.Moi koledzy.A niektórzy są groźniejsi ode mnie.-Powiedział już trochę milszym głosem.
-Aaaa czyli mnie chronisz?-Mówiąc to uśmiechnęłam się.
-N-nie bardzo.Po prostu nie chce biegać z tobą po szpitalach!-Krzyknął to i poszedł do łazienki.
Ja się położyłam spać.Byłam zmęczona.Słyszałam tylko , jak ktoś zamykał drzwi , wchodził do nas do pokoju i też kładł się spać.Więcej nie wiem.Zasnęłam.

_________________________________________________________________________________
                                                              
                                                                       Rozdział 2


Rano budzi mnie jakieś głośne walenie o coś.Moja pierwsza myśl "Może blok naprzeciwko burzą.".Potem "może coś tam budują".W końcu nie wytrzymałam.Wstałam i poszłam do salonu.Oczywiście kogo widzę?Mojego kochanego brata!
-Łukasz!Jest 9:00 porządni ludzie śpią o tej godzinie-ee--eee!-Mówiłam i ziewałam jednocześnie.
-Nie moja wina!Ja tu robię przygotowanie do imprezy!-Krzyknął na mnie z oburzeniem.
-Ale przecież miało być u nas w pokoju!Gdzie ja będę spać?!-Wydzierałam się wkurzona.
-Nie wiem.Możesz w wannie...-Odpowiedział mi tak jak by chciał , ale nie mógł.
-Ta , żeby mnie jakiś w nocy obsikał?!Po chłopakach wszystkiego się można spodziewać!-Wydzierałam się jeszcze mocniej.
-Weź się ucisz!Nikt Cię nie obsika!Nie będziemy napici...-Odpowiedział mi.
To ostatnie zdanie mnie zdziwiło.Mówił to tak , jak by się rozpędził , a nie chciał tego powiedzieć...
Szybko pobiegłam do lodówki.Niestety.Nie zdążyłam.Łukasz jest szybszy ode mnie.I silniejszy o wiele.Złapał mnie za rękę i wyprowadził z kuchni.
-Wiedziałam!Będziecie pić!-Wydarłam się najgłośniej jak umiałam.
-Cśśśś!Nie będziemy!-On też się na mnie wydarł.
-To daj mi zajrzeć do lodówki.Chce sobie zrobić do jedzenia.-Mówiąc to uśmiechnęłam się wrednie.
-To się ubierz i won na dwór!Bo Cię w kiblu zamknę!-Odpowiedział mi to tak , że się wystraszyłam.
-Jak?Przecież klucz jest od środka.-Znów się wrednie uśmiechnęłam.
-Już ja mam sposoby.Przesunę szafę.Na przykład...-Wymyślił.
-Nie masz siły!-Krzyknęłam , żeby u jakoś wybić ten pomysł z głowy.
-Ja sam nie.Ale z Piotrkiem.-Powiedział to jak by na prawdę chciał mnie tam zamknąć.
-Nie wepchniesz mnie tam!Nie weźmiesz mnie na ręce.Nie uniesiesz mnie!-Wystraszona oznajmiłam mu to.
-Jesteś pewna?-I wziął mnie na ręce.
-AAAAA!Puść mnie!Ale po woli!-Teraz na pewno mocno się przestraszyłam.
I mnie postawił.Ubrałam się i umyłam.Wyszłam na dwór.Biedny Łukasz...Nie wie , że pod naszym oknem stoi  drabina.Mieszkamy na 1. piętrze, a , coś robią.Weszłam powoli i po cichu na drabinę.Okno było akurat otwarte.
-Nie myślałam , że mi się uda!-Pomyślałam , gdy weszłam przez okno.Po cichu podeszłam do lodówki i otworzyłam.
-Wiedziałam!-Krzyknęłam.
Oj!Zapomniałam.Miałam być cicho.Przybiegł Łukasz i się wkurzył.Mocno się wkurzył.
-Miałaś być na dworze młoda!-Krzyknął na mnie.
-Wywal piwo , albo zadzwonię do rodziców!-Postawiłam mu warunek.
-Dobra dzwoń.Jeśli wiesz gdzie masz komórkę.-Odpowiedział mi.
Przeszukałam kieszenie i co?Nie ma!
-Oddaj mi komórkę!-Krzyknęłam i rzuciłam się na niego.
Po małej przepychance oczywiście wygrał on , wziął mnie na ręce , i wsadził do naszego pokoju.
-Masz tu siedzieć!Niedługo zejdą się.-Odpowiedział.
Spojrzałam na zegarek , była 20:00.Jak szybo minął ten dzień.Tak szczerze to się bałam.A jak mnie na serio zamknie w łazience?Powoli wyszłam z pokoju.Wyjęłam piwo z lodówki i po cichu wsadziłam do śmietnika.Usłyszałam dzwonek.Pobiegłam szybko do pokoju.
-Siema Łukasz!-Usłyszałam przez ścianę.
-Siema Piotrek!-Usłyszałam głoś Łukasza.
-Taka sprawa.Krzysiek i Adrian nie przyjdą.Nie mogą.Będę tylko ja.A Ty co jesteś sam w domu?-Zapytał Piotrek.
-No inaczej imprezy bym nie robił!Tylko siostra jest.Dobra idź do salonu ja zaraz przyjdę.
Wystraszyłam się.Jeśli poszedł do kuchni?
-Pauuuulina!!!!-Usłyszałam głos Łukasza.
-Pobiegłam do kuchni.
-Co się stało?-Zapytałam udając , że nic nie wiem.
-Gdzie je schowałaś?!-Zapytał wkurzony.
-Nie wiem o co Ci chodzi.-Odpowiedział mu.
-Dobra muszę iść do sklepu idź do pokoju.
Poszłam do pokoju.Potem słyszałam jak wychodzi.Nagle ktoś wszedł do mnie do pokoju.To był Piotrek.
-Cześć młoda!Ty jesteś ta...No...y...Paulina!Młodsza siostra Łukasza.Nie?-Zapytał.
-No...Tak , czemu nie poszedłeś do sklepu z Łukaszem?-Zapytałam.
-Kazał mi zostać , żebyś czegoś nie zrobiła.-Odpowiedział mi.
Wstałam chciałam wyjść , ale on złapał i podniósł mnie.Przełożył na ramię i poszedł do salonu.
-Puść mnie!Puść mnie!Bo wezwę policje!-Piszczała , żeby mnie puścił.
-Masz komórkę?-Zapytał.
-No nie...Ale będę się wydzierać i ktoś inny wezwie.-Odpowiedziałam mu.
I ktoś wszedł.Łukasz niósł w ręce siatkę.
-Czas zacząć imprezę!

_________________________________________________________________________________

                                                                        Rozdział 3

-Nareszcie!-Krzyknął Piotrek.
-Hallo!Ja też tu jestem!-Oburzyłam się.
-Albo dobra mną się nie przejmujcie!Pójdę sobie na noc do Moniki.-Powiedziałam
-Ta , żebyś od niej zadzwoniła do rodziców?-Zapytał się Łukasz.
To prawda.Chciałam od niej zadzwonić do mamy...
-Nie!Nie wierzysz mi?-Uśmiechnęłam się.
-No tak jakoś nie.-Odpowiedział mi.
-I tak wiesz , że powiem mamie , że urządziłeś imprezę i-i-i piłeś?-Zapytałam
-Wiem , że nie powiesz.Boisz się mnie.-Odpowiedział mi i wrednie się uśmiechnął.
-Nie boje się!Nic mi nie zrobisz!Albo będę wrzeszczeć!I ludzie się zejdą!-Mówiłam to co przychodziło mi na myśl.
-Nie , nie , nie.Zostajesz w domu.-Powiedział.
Wypchnął mnie z pokoju i zamknął drzwi.
-Hm...Co by tu zrobić...-Myślałam.
-Już wiem!Wyjdę przez okno!-W końcu wymyśliłam.
I po woli wyszłam.
-Tak!Udało mi się.-Szepnęłam.-Teraz biegiem do Moniki.
Biegłam jak najszybciej , żeby usłyszeć głos biednej mamy.
-Cześć Monia!-Powiedziałam , gdy mi otworzyła.-Słuchaj , mogę zostać na noc?
-No jasne!Wchodź!-Odpowiedziała mi.
-Słuchaj , mój brat urządził spotkanie z kolegą i piją piwo , a mi zabrał komórkę , więc mogę zadzwonić od Ciebie do mamy?-Zapytałam.
Ona podała mi komórkę.Wybrałam numer i czekam.
-Halo?-Usłyszałam głos w komórce.
-Mamo?Słuchaj , a Łukasz urządził spotkanie z kolegą i piją piwo!Zadzwoń do niego!Ja jestem u Moni.-Opowiedziałam mamie.
Potem tylko słyszałam jak Tata uspokaja Mamę , a Mama Tate.
-Dzięki Monia!Jesteś kochana!Wiesz co ja jednak wrócę , zobaczę jak się ma Łukasz.Hehe.-Powiedziałam jej i wyszłam.-Do zobaczenia!
I wróciłam do domu tą samą drogą , którą wyszłam.Poszłam do toalety.Gdy zajmowałam się siedzeniem na kiblu i rozmyślaniem , czy coś mi zrobi , czy jednak nie, usłyszałam wrzask przez komórkę.Tak to była mama!Piotrek się śmiał , a Łukasz kłamał , że to ja wymyś...
-Że co?!-Pomyślałam i pobiegłam tam.
-Mamo ja tego nie wymyśliłam!Naprawdę!-Krzyczałam do komórki.
Ale było za późno!Mama się rozłączyła.Ja się po woli cofałam do kuchni , żeby uciec przez okno , ale nie zdążyłam.Nawet nie wiem kiedy Łukasz stanął za mną i mnie złapał.Podniósł , ale co było dalej nie chciałam myśleć!
-Miałaś nie mówić!!-Wydzierał się na mnie.-Mówiłem , że nie będzie miło jak powiesz!-Wydzierał się co raz głośniej.
-Idź do pokoju i spać!-Krzyknął.
-NIE!!Nie będziesz mi rozkazywać!-Krzyknęłam najgłośniej jak umiałam.
-Na pewno?-Zapytał.
-Tak!Nie jesteś moim ojcem!Jesteś starszy tylko o rok!To , że jesteś szybszy i-i silniejszy to nic nie znaczy!-Powiedziałam mu , ale naprawdę się bałam.
Potem tak jak mówił.Wrzucił mnie do toalety.Przesunęli szafę i nie mogłam się wydostać.
-Wypuść mnie!Powiem mamie!Rozumiesz?POWIEM MAMIE!!!-Krzyczałam.
-Mama Ci nie uwierzy.-Odpowiedział
Potem nie wiem co było.Nie.Nie spałam.Wolałam nie wiedzieć co oni tam robią napici.Siedziałam cicho przy wannie czekając , aż ten koszmar się skończy.Aż mnie wypuszczą.Bo...Wypuszczą?Nie wiedziałam co myśleć.Zostało mi tylko czekać...

_________________________________________________________________________________

                                                                           Rozdział 4


Pomysł mojego brata był głupi!Kto do jasnej cholery zamyka własne, młodsze siostry w toalecie?!Ale to zamknięcie miało chociaż jeden +.Jaki?Miałam piękny sen!Naprawdę wspaniały.Była tęcza, miłość, przyjaźń żadnego deszczu i innych nie miłych rzeczy.Niestety każda sielanka się kończy.No nie?W końcu drzwi się otworzył.Tak do Łukasz.Piotrek już wyszedł.
-Słuchaj młoda, mam sprawę...Rodzice przyjeżdżają za godzinkę a ja same tego nie posprzątam...-Mówił zawstydzony.-Pomożesz?
-Za to co mi zrobiłeś?!-Zapytałam.
-Wiem, nie powinienem tego robić...-Odpowiedział.-To jak?
Ja nic mu nie odp.Tylko go przytuliłam.Tak przytuliłam starszego, wyższego i silniejszego brata.
-Ok to szybko bo się nie wyrobimy.-Powiedział, gdy się od niego odczepiłam.
I zaczęliśmy sprzątać.Szybko poszło.Dom był taki czysty, że z podłogi można było jeść.Potem usiedliśmy na sofie i oglądaliśmy telewizje.
-Wiesz...Jesteś spoko...-Powiedział i się uśmiechnął.
-A ty...Ty umiesz się uśmiechnąć.I też jesteś spoko.-Też się uśmiechnęłam mówiąc to.
Nagle weszli rodzice.
-Wow, jak tu czysto!Na prawdę!Zasłużyliście na nagrodę!-Powiedziała mama.
-Serio?Jaką?-Zapytaliśmy chórem.
-Taką, że jeśli nie spakujecie rzeczy na plaże w 10 min wyjeżdżamy bez Was!-Powiedział tata.
Biegiem pobiegliśmy do pokoju.Szybko się spakowaliśmy i wyszliśmy zadowoleni na przedpokój.
-A na ile jedziemy?-Zapytałam.
-Na 2 tygodnie!-Odpowiedziała mama.
-Serio!Ale super!-Odpowiedział Łukasz i przybiliśmy sobie żółwika.
Po 2 godzinach jazdy na reście dojechaliśmy.Było super!Mieliśmy super pokój w hotelu.Plaża była czysta i-i piękna!Szybko się rozpakowaliśmy i pobiegliśmy na plaże.Piasek był nagrzany od słońca.Znaleźliśmy miejsce i rozłożyliśmy się.Mama wysmarowała mnie, Łukasza i tatę olejkiem przeciwsłonecznym i mogliśmy zacząć zabawę.Łukasz mnie podniósł i pobiegliśmy do wody.Gdy mnie już wrzucił przekonałam się, że woda była w prost wspaniała!Taka cieplutka.Aż nie chciało się wychodzić.Zaczęliśmy się chlapać, ganiać, rzucać piłką aż do znudzenia.W końcu znudziło się Nam.Łukasz wyszedł a ja położyłam się, zamknęłam  oczy i wsłuchiwałam się w te krzyki innych ludzi.Nagle poczułam coś bardzo zimnego!Tak w ułamku sekundy wpadłam do wody.Ale to nie Łukasz mnie wepchnął tylko tata!Wszyscy byli w wodzie i się bawiliśmy.No oprócz mamy.Ona potem się z nami pobawi.I od nowa się bawiliśmy.Łukasz rzucał mnie, a tata Łukasza.Niestety taty nikt nie rzucił.No nie nasza wina, tacy silni nie jesteśmy...W końcu mama kazała nam wyjść z wody.No to wyszliśmy.Była pora obiadowa, każdemu burczało w brzuchu.
-Chcecie kanapki?-Zapytała mama.
Ja z Łukaszem spojrzeliśmy na siebie.Te spojrzenia mówiły same za siebie.
-Chcemy pizze!Chcemy pizze!-Krzyczeliśmy chórem.
-No dobrze chodźmy!-Odpowiedział tata.
Spakowaliśmy się i poszliśmy.Było tyle rodzajów!Nie wiedzieliśmy co wybrać.Wybraliśmy Pizze Hawajską.Była pyszna.Potem poszliśmy na spacer i pod wieczór znów na plaże oglądać zachód słońca.Wszyscy zbudowaliśmy wielki zamek.Gdy było już chłodno poszliśmy do domu.